Kaloria czy tłuszcz? Czy warto je liczyć?

Kaloria czy tłuszcz? Czy warto je liczyć?
Mariusz Lorenc, 12-10-2020

Kaloria – słowo, które przewija się niemal u każdego człowieka, który w dobie XXI wieku chce wyglądać zdrowo i żyć zdrowo. Tak naprawdę, ile kalorii tyle opinii i badań naukowych na temat zdrowego odżywiania. Jeść tłuszcz, czy lepiej go unikać? Liczyć kalorie czy nie? Ja osobiście nie zalecam liczenia kalorii. Dlaczego?

Nie da się określić dokładnie, ile kalorii otrzyma się z danego produktu czy całego dania, a już dokładnie określić, co organizm zrobi z tymi kaloriami i w jakim stopniu je przyswoi (prostym przykładem jest zbyt zasadowe PH żołądka, bez odpowiednio kwaśnego środowiska w żołądku źle trawimy białko, więc automatycznie wchłonie się go mniej w jelitach). Uważam, że ważniejsze od liczenia kalorii jest wybieranie produktów, które zwiększają wydzielanie hormonów hamujących głód (leptyna) oraz produktów, które powodują wolny wyrzut insuliny do krwi (produkty o niskim IG oraz ŁG). Należy skupić się na jakości produktów, jemy to co urosło i to co się urodziło, zawierające dobrej jakości białko, tłuszcze jedno i wielonienasycone oraz włókna pokarmowe (błonnik nierozpuszczalny) znajdujący się w warzywach.

Unikamy żywności przetworzonej z długim terminem przydatności do spożycia, zawierającej konserwanty oraz sztuczne dodatki. Jeśli chcemy dbać o sylwetkę, bez konieczności liczenia kalorii, należy zwracać szczególną uwagę na produkty, które w małej objętości są dość kaloryczne (sery, orzechy). W wielu materiałach naukowych oraz branży fitness przyjęło się twierdzenie, że najważniejszy w procesie odchudzania jest BILANS KALORYCZNY, czyli przyjmujesz mniej kalorii niż potrzebuje Twój organizm, uwalniasz zapasy tłuszczu i chudniesz, jesz więcej niż potrzebujesz – gromadzisz tkankę tłuszczową. Zbyt proste, aby było skuteczne, ponieważ ludzie są bardziej skomplikowani niż wzór matematyczny. Regulacja wagi to znacznie więcej, niż tylko monitorowanie kalorii przyjętych z pożywieniem od tych spalonych. W minionych stuleciach nie znano pojęcia kaloria, nikt tego nie liczył i nie było epidemii otyłości tak, jak to jest w czasach obecnych. Główne źródło diety Eskimosa to mięso i tłuszcz i nie spotyka się otyłych Eskimosów. Dzieje się tak, ponieważ to nie „naturalny tłuszcz” jest problemem, a tłuszcze trans, żywność przetworzona i chemia dodawana do żywności.

Okazuje się bowiem, że kluczem do szczupłej i zdrowej sylwetki jest prawidłowa regulacja hormonalna. To hormony odgrywają znaczącą rolę i wpływają na apetyt, sytość i magazynowanie tłuszczu. Liczne badania sugerują, że posiłki zawierające mniejszą ilość węglowodanów mogą wyzwalać hormony, które prowadzą do naturalnego zmniejszania spożycia kalorii u osób z nadwagą oraz insulinoopornością.

W jednym z badań jednej grupie podano na śniadanie same jajka z warzywami, a drugiej jajka z bułką pszenną z zaznaczeniem, że oba posiłki mają taką samą wartość kcal. Wynik badania wskazywał, że osoby, które zjadły posiłek bez węglowodanów zjadły mniejszą ilość porcji, a tym samym przyjęły mniejsza ilość kalorii. Ponadto, niski poziom insuliny po posiłkowej poprawia wrażliwość organizmu na insulinę i może mieć wpływ na lepszy wychwyt glukozy przez komórki i poprawić spalanie kalorii. Wyższy poziom tłuszczów (zdrowych nienasyconych) w diecie oraz zmniejszona ilość węglowodanów obniża poziom insuliny po posiłkowej i tym samym poprawia metabolizm.

Podsumowując, zamiast liczyć kalorie i unikać tłuszczu, należy skupić się na zdrowych naturalnych produktach, obniżyć ilość węglowodanów oraz zwiększyć podaż tłuszczów wielonienasyconych.

Mariusz Lorenc

Mariusza możecie spotkać podczas jego autorskiego szkolenia PFS Żywienie Kobiet w Ciąży i po Porodzie, które odbędzie się już 24-25.10.2020 w wersji LIVE.